29.11.2016

Ważne info!

Będzie krótko i na temat.

Mam chwilowo urwanie głowy, bardzo przepraszam wszystkich, ale nie mam czasu na czytanie czegokolwiek, a tym bardziej na pisanie. Trwać to będzie przez (minimum) tydzień.

Po pierwsze: mam dużo nauki, ledwo sobie daję radę.

Po drugie: moje życie prywatne mnie miażdży.

Po trzecie: 2016 to chujek. Zabrał mi kota.

Dlatego mnie nie będzie przez jakiś czas. Licze na wyrozumiałość.



PS. NA PEWNO WRÓCĘ. JA ZAWSZE WRACAM XD

31.10.2016

This is Halloween




Jako mały dzieciaczek zawsze marzyłam, aby obchodzić hucznie Halloween tak jak w USA. Bo jakie dziecko by nie chciało darmowych cukierków i przebieranek? 

Ba. Ja nawet bym poszła po cukierki dzisiaj. Gdybym tylko miała odpowiednią ilość lat. Najeść się za darmo słodyczy - zawsze jestem do tego chętna. A strój? 

Na pewno przebrałabym się za czarownicę! Albo La Catrinę. 

Właśnie dzisiaj tak sobie myślałam, dlaczego Halloween jest tak negowane przez nasz kościół. I postanowiłam poszperać, aż trafiłam na pewne źródło, które głośno i wyraźnie głosiło, że 31 października jest też dniem, w którym sataniści obchodzą jakieś swoje święto. 

Nie widzę nic złego w tym, że dzieci biegają po ulicach i zbierają cukierki. A także w tym, że przebierają się za potwory. Na zabawach karnawałowych w podstawówkach (mówię z własnego doświadczenia :P) dzieci się przebierają za wampiry i nikt na to krzywo nie patrzy. A czym to się różni? 

Datą. XD

A ja jestem człowiekiem, który uwielbia przebieranki. Po prostu to kocham. Tworzyć jakąś mroczną kreację i do tego makijaż.  Chociaż nie jestem w tym mistrzem, ale nie muszę być w czymś dobra by to lubić! Ale po części jestem w trakcie spełniania mojego marzenia z dzieciństwa. Namawiam znajomych by na ostatki się poprzebierać! 

Jestem ciekawa jak wy jesteście nastawieni Halloween. Uważacie, że to jest złe? Czy może niszczy naszą kulturę? Albo jesteście za?

Swoją drogą uwielbiam Miasteczko Halloween (piosenka z filmu na górze <3) i Gnijącą Pannę Młodą od Tima Burtona! Jak po tych wspaniałych animacjach nie pokochać mroku?:D

A to ja dwa lata temu XDD

Na koniec dodam, że życzę Wam przede wszystkich bezpiecznych świąt. :) Uważajcie na drogach! :D 

Pozdrawiam!

Ps. Z nudów robiłam wczoraj na The Moon Princess remont w zakładce "Biblioteka" i wpadłam na pewien pomysł przedstawienia Waszych blogów. 
Co o nim sądzicie?  > KLIK <

Ps.2 Na głównej stronie Google jest świetna gra. :D Grasz kotem-czarodziejem i rysujesz znaczki, a dzięki temu kot rzuca zaklęcia na duchy! :D

05.10.2016

Mother of cats

Cześć Wam! Dzisiaj kolejny wpis typu: śniło mi się coś mega schizowego. I to własnie dzisiaj podczas dwugodzinnej drzemki! Wydaje mi się, że to było odreagowanie szpitala (chociaż powiem, że nie jest tak źle!).

oto główny bohater mojego snu <3


5 października 2016 

W moim domu było laboratorium i razem z pielęgniarkami przyrządzamy przepyszne naleśniki. Mi w tym pomaga moja kochana tarantula. Wiem, że nie była groźna i bardzo i ją kochałam. I wtedy nagle jedna pielęgniarka zmiażdżyła mojego kochanego pajączka książką kucharską. Zostały tylko dwie nóżki. Wpadłam w histerię bo okazało się, że to mój kiciuś. Moje słońce i gwiazdy. Tryb mother of cats mi się uaktywnił. No ale co zrobić. Nie żyje to nie żyje. Potem pochowam. I wychodzę z domu, nie pamiętam po co.

Ale jak wracam do kuchni (będąca wcześniej lab.)  to widzę mojego kiciusia, który hasa beztrosko jak to ma w zwyczaju i próbuje złapać nóżki tarantuli ( okazało się, że jednak były dwoma różnymi bytami - na szczęście) i wychodzę na dwór na tył domu  ogłosić dobrą nowinę. 

I wtedy to zobaczyłam. Wielką czaszkę,  która trochę świeciła się na zielono. A szkielet tej czaszki był równie ogromny co ona. Przyszedł do mojego domu ponieważ lubi jeść czarnych żniwiarzy. Wiedziałam, że czaszce chodzi o mojego kota - takie rzeczy w snach się wie. I niestety miałam rację. Mój kot tarantula był czarnym żniwiarzem, bo wysłałam go w misję i eliminował dla mnie ludzi. Wiec co? Ja w dalej w trybie mother of cats próbuję uratować moje kociątko.

Biegam jak głupia po domu by złapać tego debila, bo ona lubi bardzo uciekać. Jest tak sprytna, że wymyka się z domu i wbiega pod samochód. Na moje szczęście  kościotrup w tym czasie wlazł do   domu, więc się minęliśmy. 

I teraz kwintesencja mojego snu: ja z kotem na rękach, przychodzi kościotrup i chce zjeść mego kitka. 

Ja przytulam go mocniej do piersi i mówię, że po moim trupie i wtedy wyglądałam dosłownie tak:


Wystraszyłam tak kościotrupa, że chciał uciec. Ale mu nie pozwoliłam, bo jeśli wróci, a mnie nie będzie to dopadnie mojego kiciusia.

Więc co zrobiłam? 

Zjadłam go.